Czasami dobrze jest zadać sobie pytanie, co by było gdyby ...
Czasami warto jest sobie uświadomić jak bardzo się nienawidzi tego pytania ...
Czasami odpowiedź na nie jest tak oczywista, że aż banalna.
Co by było gddybym cgciała z toba po prostu porozmawiać. Gdybym chciała powiedzieć tobie wszystko to co mi leży na sercu. Wiesz co ...? Nic by nie było. Nic! Ciebie nie ma. Juz nie ma. A może nigdy nie było ...? Nie ważne. Dziś jest coś co wygląda jak ty i to wszystko. Ten ktoś nie zachowuje sie jak ty.
Niepotrzebnie tak tęskniłam za kimś kogo już nie ma.
I znowu dałam się ponieść mojej przeszłości. I znowu mam kaca z tego powodu. I znowu nic z tego nie wynika. I znowu milczysz kiedy ja się wygłupiam. Znowu przeklinam ... wyzywam i żałuję ... znowu!
estem beznadziejna. Każda moja próba kończy się upodleniem samej siebie. Idiotka. Tak niewiele chcę.
Nic nie rozumiesz i nie chcesz zrozumieć. Nie chcesz nawet mnie dopuścić do głosu. Jak byś pozwolił mi powiedzieć to byś wiedział, że każde twoje milczenie przybliża mnie do porzekonania, że byłam tylko zabawką w twojej grze. Nic nie znaczyłam. Twoje słowa nic nie znaczyły. Mimo, że nauczyłeś mnie mówić "kocham" to jednak dla ciebie to słowo nic nie znaczyło. Łzy rozstania ... mój Boże .... to były TWOJE łzy rozstania, nic nie znaczyły. Przykro dochodzić do takich wniosków. Uwierz mi, bardzo przykro.
Jeśli dostanę zaproszenie na Twój dzień wiedz, że nie przyjmę go. Nie powiem, że nie mogę przyjechać. Nie powiem, że nie mam urlopu. Nic z tych rzeczy nie powiem. Usłyszysz ode mnie gorzką prawdę, że znowu mi to robisz. Znowu mnie ranisz a ja tego nie chcę. Chcę tylko, żebyś był i wiedział, że jestem szczęśliwa, że nic i nikt mojego szczęścia nie zburzy, że kocham mojego męża i nie tego od ciebie chce ... tylko tyle.
Tak. Nudne małżeństwo to ja i mój mąż. Nudne. Tak okrzyknęła nas rodzina. Nudy ... nudy ... nudy ... mówią o nas znajomi. Fatalnie ...? Raczej żałośnie! Nasza nieciekawość polega na tym, że jesteśmy normalni. Kochamy, tęsknimi czasami się sprzeczamy ale nigdy nie kłócimy, nie tracimy dla siebie szacunku nawet przez chwilę. Mąż bierze aktywny udział w wychowaniu naszej córki. Po pracy czas spędzamy razem. Mąż nie znika za monitorem komputera lub ekranem telewizora. Nudne, czy aby na pewno ...?
skomentuj (0)ZAstanawiam się, czy aby nie jestem uzależniona od mężczyzn. Precyzując moje myśli, zastanawiam się czy aby nie jestem uzależniona od ich obecności w moim życiu. Powinnam być szczęśliwa ... powinnam i jestem. Ale wciąż mi brakuje przyjaciela. Tylko, że tym razem mądrzejsza o doświadczenia życiowe (a właściwie tylko jedno) na przyjacielu poprzestanę. Tylko jak to zrobić ...? W dobie tak powszzechnie łatwego i szybkiego kontaktu z drugą osobą, tak łatwo o zerwanie go. Najgorsze jest to, że kiedy już mi się wydaje że znalazłam interesującego mężczyznę, mężczyznę który na tyle mnie zafascynuje, że się do niego przywiążę i na tyle pociągnie mnie za sobą, że pojawią się we mnie mysli "tak, a dlaczegóż by nie ten ...? Dlacze nie mógł by on mnie zauroczyć jako mój przyjaciel ...?" wtedy coś pęka. A to okazuje się, że nie o przyjaźń mu chodzi. Ba, może i przyjaźni ale zdecydowanie cielesną. Chociaż nie, nawet chyba nie cielesną przyjaźń skoro jedyne o czym chce ze mną rozmawiać to JA (w sęsie ja - nie on ;) i kiedy w końcu się z nim spotkam. Mógł kożystać jak z nim byłam a nie dopiero teraz jak już jest po. A jak wiadomo, nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki ... chyba, że się nigdy z niej nie wychodziło. Ja z całą pewnością z rzeki zwanej P. dawno już wyszłam ... może nawet nigdy tak na prawde w nij nie byłam ...? No i ty, pan T (to dziwne, jak bardzo nie mogę się przełamać do pełnych imion ;) ... a zresztą ... ehhh :( To właśnie ty jesteś tym magicznym mężczyzną, który tak bardzo mnie pochłonął, że zaczeły delikatnie migać mi pomruki myśli ... przyjaciel ...? Ale czuję, że mi umykasz. Wszystko dlatego, że tak ciężko utrzymać taką znajomość. Tak ciężko jest, gdy mamy tylko mail :(
Tagi: osobiste
skomentuj (1)
Zapomiałam smak twoich ust.
Zapomniałam ciepło twoich rąk.
Zapomniałam twoje ciało.
Niczego już nie pamiętam.
Chyba to koniec.
Taki definitywny koniec.
Chyba już nawet nic się nie tli.
To dobrze.
Tak jest lepiej ... dla mnie lepiej.
Koniec.
Dlaczego młodzi ludzie w Polsce coraz później zakładają rodziny ...? Brak pieniędzy, brak pracy, brak perspektyw i ... wygoda.
Zacznijmy od końca. Wygoda.
Dziś oczywistym jest, że chcemy sami mieszkać, że mieszkanie nie może być kawalerka jednopokojową z aneksem kuchennym - chyba, że sama mam w nim mieszkać. Nasi rodzice ... nasi, w sensie trzydziestolatków i więcej ... klepali słodką biedę, miszkali w wynajmowanych pokoikach i TAM zakładali rodziny. Tam pojawiały się dzieci. Dali radę ...? Oczywiście, dali. Stali w kolejsce po mieszkanie. Mieli stałą pewną pracę. Mieli plan, realizowali go bo wiedzieli, że dadzą radę. Wygoda. Czy własne mieszkanie to zbędna wygoda skoro oni dali radę ...? A czy obuwie na nogach to zbędna wygoda, skoro wieki temu ludzie chodzili boso, nago i mieszkali w jaskiniach. Dali radę ...? Dali, bo niczego innego nie znali, bo to nastąpiło po nich. Nasze życie, cywilizacja to taki samolot. Samolot leci tylko do przodu nie da się nim cofnąć. Czy to zbędna wygoda ...? Nie wiem. Po prostu tak jest.
Ciąngąc dalej mój wątek od końca. Brak pracy a co za tym idzie perspektyw.
Nie mówie, że KAŻDY młody nie ma pracy. Ale bądźmy szczerz, wiek emerytalny jest wydłużany, miejsca się nie zwalniają więc skąd ma być praca dla młodych ...? Mam tylko marzenia ale chcę dać ci cały świat ... tylko że tym nie zapłacę rachunków, nie nakarmię rodziny, nie dam nic co jest potrzebne materialnie do życia.
Brak pieniędzy.
Nawet jeśli już mamy pracę to jako młodzi ludzie zarabiamy grosze. Życzę powodzenia w "dostaniu" mieszkanie spółdzielczego. Życzę również powodzenia w utrzymaniu go.
To wszystko składa się na "wygodnictwo", na to, że coraz częściej dorosłe osoby są utrzymywane przez rodziców ... a że to wygodnictwo z przymusu w pewnym momęcie staje się wygodnictwem z wyboru ... to już temat na kolejną dyskusję.
Już dawno nie było ciebie w moim śnie. Ciebie M. [ustaliliśmy juz, że nie chce mi się aż tak kamuflować imion tych o krórych piszę]. Więc byłeś ... a i owszem. Jednak coś się zmieniło, bo tym razem to nie ja szukałam z tobą kontaktu ale ty ze mną. I wiesz co ...? Ciężko powiedzieć, czy znalazłeś go. Z pewnością mogę powiedzieć, że było ciężko. Ja sama też się dość dziwnie czułam. Nie tęskniłam za tobą, czułam się bardziej pogodzona z tym co było, z tym co bym chciała żeby było a nie jest. Tak, zdecydowanie coś się zmieniło ... dobrze mi teraz jest. Nie chcę już wracać do tego co było. Nie chcę już wracać nawet do tamtych snów.
Tagi: osobiste
skomentuj (0)